Solomiia na Kodaku z 1994 roku.
Pozwalam sobie za zgodą pięknej Solomii Nikiforovej zamieścić trochę skanów z sesji z jej udziałem z soboty 14 marca. Dość rzadko fotografuję dziewczyny w plenerze – może czas to zmienić – ale tym razem wyszliśmy na świeże powietrze, ponieważ słońce grzało, a odpadający tynk na zapleczu siedziby Gdańskiego Towarzystwa Fotograficznego dodawał nastroju i tworzył ciekawe tło dla urody dziewczyny.
Aparat to Mamiya 645s 1000 z podpiętym przez przejściówkę obiektywem Biometar 2,8/120mm Carl Zeiss Jena DDR. Odpuściłem sobie kupowanie oryginalnej optyki Sekor C do Mamiya, ponieważ dotarły do mnie opinie, że stara wschodnioniemiecka optyka jest o wiele lepsza, a mam tego sporo.
Film to bardzo stara błona Kodak Plus-X Pan 125 naświetlana na 200 ASA, której termin ważności i przydatności do spożycia miał upłynąć w październiku 1994 roku. Ja jednak uważam, że kilkudziesięcioletni Kodak jest jak wino – przynajmniej nie zepsuje się za bardzo z wiekiem. Wywołałem go – wyjątkowo, bo miałem taką zachciankę – w kodakowskim HC-110 1:63. Sądzę, że gdybym użył złożonego w lutym D-96, to uzyskałbym nieco bardziej gęsty negatyw, ale to raczej nie ma znaczenia – w licie wyjdzie znakomicie, a na skany też nie będę narzekał.







